Wywiady

Mikołaj Korol: Wino, miłość i Bug

Rok życia winiarza zawsze wygląda tak samo. Luty i marzec to przygotowanie winnicy do owocowania. Kwiecień i maj to czas pielęgnowania młodych pędów. W czerwcu i lipcu cała uwaga skupia się na gronach. Sierpień i wrzesień upływa pod znakiem zapewnienia im jak największego przewiewu i odpowiedniej ilości światła. Kolejne miesiące to czas zbiorów i produkcji wina. Przy dobrej organizacji wypocząć można w grudniu i styczniu. Mikołaj Korol z mielnickiej Winnicy Korol recytuje to jak mantrę, od dziewięciu lat jest wszak podlaskim królem wina.

Jak zaczęła się Pańska przygoda z winami?

Miłość do tych szlachetnych trunków zaszczepiła we mnie mama, która – odkąd sięgam pamięcią – robiła wina owocowe. Szczególnie utkwiły mi w pamięci te z antonówek – były wyśmienite, miały złocisty kolor i niezwykły smak. Jako chłopiec często popijałem je, kiedy nikt nie widział (śmiech). Potem sam kontynuowałem rodzinną tradycję i robiłem wina na własny użytek z owoców, które miałem na działce – głównie z czereśni i porzeczek. Pracowałem wtedy w biurze projektowym, i pamiętam, że kiedy przy różnych okazjach odwiedzały mnie koleżanki i chciałem poczęstować je jakimś alkoholem, to zawsze prosiły, abym polał im tego, który sam wytworzyłem. Takie były początki.

Takich domowych winiarzy jest w Polsce wielu, Pan jednak postanowił zrobić z tego biznes. Jak wyglądała droga do niego?

W 2004 roku, w momencie wejścia Polski do Unii Europejskiej, z mocy prawa staliśmy się krajem winiarskim. Dość mocno nagłaśniano wtedy w telewizji taki pomysł: każdy rolnik może założyć własną winnicę. Pierwsi odważni pojawili się w Małopolsce, w okolicach Jasła. To oni pokazali, że pomysł ten rzeczywiście sprawdza się w polskich warunkach. Zainteresowałem się tematem, rozeznałem się w nim i postanowiłem spróbować. To było w 2010 roku. Posadziłem około 900 krzewów winnych – zajmowały sześć rzędów. To była dość urozmaicona gama około 25 różnych odmian, posadzona w celu sprawdzenia, które z nich zdadzą egzamin, a które nie. Chciałem się przekonać, czy w ogóle możliwe jest wyprodukowanie dobrego wina gronowego i tym samym zrobienie psikusa Francuzom.

Wszystkie się przyjęły?

Prawie wszystkie. Rozczarowaniem była jednak odmiana z Austrii, która przyjęła się tylko w 50 procentach. Podejrzewam, że sadzonki były po prostu złej jakości. Inna rosła bardzo intensywnie, ale nie dojrzewała, dlatego ostatecznie ją wykarczowałem. Pozostałe były dorodne i bardzo dobrze owocowały.

Kiedy powstały z nich pierwsze wina?

W 2012 roku. Nieskromnie przyznam, że smakowały bardzo dobrze. Potwierdzają to nagrody – trzy lata później regent z tego rocznika zdobył złoty medal w Międzynarodowym Konkursie Win w Łańcucie. Pokonał 419 konkurentów z różnych części świata. To bardzo mnie podbudowało i utwierdziło w przekonaniu, że wszedłem na dobrą drogę, z której chyba nie ma już odwrotu. Dotarło do mnie, że jestem w fazie podejmowania poważnych decyzji. Mój zbiór liczył 1000 butelek, co – jak na moje możliwości – było ogromną ilością. Poza tym jestem człowiekiem, który ciągle czegoś poszukuje. Jeśli widzę w czymś szansę, to działam. Zacząłem więc myśleć o profesjonalnym biznesie. Postanowiłem powiększyć winnicę i zbudować winiarnię z prawdziwego zdarzenia. Zwiedziłem Włochy, Chile, Argentynę i Urugwaj, gdzie podpatrywałem, jak to wszystko działa. Okazało się, że w zasadzie wszystkie winiarnie zbudowane są w oparciu o tę samą filozofię: na górze jest sala do degustacji, na dole odbywa się produkcja wina. W efekcie garaż, który był moim pierwszym zakładem, zamieniłem na profesjonalny obiekt produkcyjny. Posiłkowałem się przy tym talentem miejscowych rzemieślników.

Jestem zakochany w Mielniku, uważam, że to boski punkt na mapie naszego kraju. W zupełności wystarcza mi to, co daje mi ta ziemia. Skupiam się na tym, żeby winnica była dobrze pielęgnowana, żeby dawała dobre owoce, bo wtedy będzie dobre wino.

Cały wywiad znajdziecie w najnowszym wydaniu Krainy Bugu.

Rozmawiał: Daniel Parol, zdjęcia Sylwia Garucka-Tarkowska  

Przejrzyj zawartość Więcej
Chcę kupić ten numer Zamów

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *