Miejsca

W Międzyświecie

Jedziemy do Murnau

Jutro, bo teraz stoimy przed krową w żółte łaty.

— Patrz, jajecznica! — woła kilkuletnia dziewczynka i ciągnie matkę w naszą stronę. — Ta jajecznica ma ogon! — córka nie spuszcza wzroku z obrazu. — To przecież krowa babci — odkrywa. — A tu kot Alojzy, i kogut z przekrzywionym grzebieniem…

— Tu nie ma koguta — matka przysuwa głowę do obrazu.

— Ten grzebień śmiesznie mu się kiwa, kiedy goni psa po podwórku. A pszczoły…

Wujek Tadzik podnosi pokrywkę kanki. Na wierzchu zastygły paprochy.

— To nie paprochy, to resztki wosku — mówi wujek, zakrywa kankę i podaje mi kawałek plastra. Zabieram się za wysysanie, miód płynie mi po brodzie, na podniebieniu, niczym na powierzchni kanki, zatrzymują się drobiny wosku. Żółta krowa Kandinskiego na ścianie w monachijskim Lenbachhaus nie zwraca na mnie uwagi, stoi na łące w Murnau, a może za stodołą wujka Tadzika. Za stodołą jest sad, marszczę nos na wspomnienie pszczoły, która żądli mnie, kiedy obie bierzemy się za tę samą gruszkę.

Jemy Käsespätzle w starej gospodzie z widokiem na Alpy, które wysunęły przed chwilą szczyty z chmur. Biało-szare obłoki zawisły tuż nad ziemią, góry wyglądają tak, jakby odpoczywały na nich po nocy spędzonej na siłowaniu się z ciemnością, która za nic ma ich wielkość i urodę. Chmury na dole, Alpy na górze. Przyglądają się im: Kandinsky, Jawlensky, Münter… W Oflagu VII A Henryk Ryl tworzy teatr lalek, reżyseruje przedstawienia i rozmawia z Schillerem o marionetach.

— W obecnym kształcie to nie jest jedyny świat — tłumaczy studentom w Londynie Paul Klee. Możliwe, że wczoraj rozmawiał o tym z Kandinskim na spacerze dębową aleją w Murnau. — Kiedy patrzy się głęboko, widać i przeszłość, i przyszłość.

Po powrocie Wassily Kandinsky robi notatki do traktatu O duchowości w sztuce: „Kolor jest klawiaturą. Oko młoteczkiem, dusza to fortepian z dziesiątkami strun. Artysta swoją dłonią wprawia w ruch klawisze, a te zaś sprawiają, iż dusza ludzka zaczyna wibrować”. Odkłada pióro i idzie do gospody na Käsespätzle i szklanicę Helfeweizen. Góry poruszają się, zza jednej wygląda żółta krowa…

Cały materiał przeczytasz w najnowszym wydaniu Krainy Bugu.

Tekst: Grażyna Lutosławska

Przejrzyj zawartość Więcej
Chcę kupić ten numer Zamów

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *