Wywiady

Stasia Budzisz: Otworzyć szerzej oczy

Stasia Budzisz – filolożka języka polskiego i rosyjskiego, reporterka. Od ponad dekady związana jest ze Wschodem, pracuje nad pracą doktorską związaną  z budowaniem nowej pamięci historycznej na Kaukazie. Współorganizatorka festiwalu TRAMPki. Spotkań Podróżujących Kobiet w Gdańsku. We wrześniu 2019 roku ukazała się jej debiutancka książka reporterska o Gruzji Pokazucha. Na gruzińskich zasadach.

Gruzja zrobiła się w Polsce modna. Tanie loty, a do tego obiegowa opinia fajnego kraju: piękne góry, dobre jedzenie i przyjaźni ludzie. A jaka jest Gruzja, kiedy się w niej trochę pożyje?

Do Gruzji jeżdżę od dziesięciu lat, a od pięciu praktycznie tam mieszkam. Rzeczywiście, jeśli chodzi o walory krajobrazowe, to uważam, że nie ma piękniejszego kraju. Gruzińska kuchnia, którą tak zachwalają turyści, też jest bardzo dobra. I wegetarianin, i mięsożerca znajdą w niej coś dla siebie, a do tego jest słynne gruzińskie wino. Prawdą jest też, że Gruzini bardzo nas lubią. Gdy słyszą, że jesteśmy z Polski, wznoszą toast za Polaków i za Lecha Kaczyńskiego, który poddierżał Gruzję w wojnie 2008 roku. Natomiast Gruzja ma i drugą stronę, której nie widać, kiedy się tam przyjeżdża na tydzień lub dwa. Pisząc niedawno książkę o Gruzji, chciałam pokazać ją właśnie z tej drugiej strony.

Przeglądałem tę książkę i odniosłem wrażenie, że powstała z przekory. Żeby po tych lukrowanych obrazkach „przegiąć” w drugą stronę. Sporo tam tych brzydkich rzeczy.

Ta książka nie ocenia Gruzinów. Opowiada o wycinku rzeczywistości, której nie widać na pierwszy rzut oka. Stąd tytuł: Pokazucha. Na gruzińskich zasadach. Gruzini, jak każde społeczeństwo, starają się pokazać gościom z dobrej strony. Ale po dłuższym pobycie coś nam zaczyna nie pasować. Dlaczego gruzińskie kobiety nie zawsze siedzą za stołem? Dlaczego z reguły przychodzą i podają, a nie uczestniczą w imprezie? Kiedy zaczynamy się wgłębiać w tę tradycję, zaczyna się nam ona trochę mniej podobać.

Pamiętam z podstawówki kaukaską baśń o kawalerze, który z zazdrości zakuł nożem swoją narzeczoną. Został mi po niej myślowy schemat, że Kaukaz to krewkie narody, którym niewiele trzeba, żeby „iść na noże”. Lata 90. i późniejsze umocniły ten stereotyp, bo ciągle były tam jakieś wojny…

Po upadku ZSRR Kaukaz wrzał, a lata 90. poczyniły w Gruzji tak wielkie szkody społeczne, że za rządów Szewardnadzego nazywano ją wręcz państwem upadłym. To trwało do 2003 roku, kiedy wybuchła rewolucja róż, Saakaszwili został prezydentem, a Gruzja weszła na ścieżkę reform. Mogę się pokusić o stwierdzenie, że dzisiaj nie tylko Gruzja, ale i cały Kaukaz jest miejscem bezpiecznym do podróżowania. Zjechałam cały w pojedynkę, i choć zdarzały się nieprzyjemne sytuacje, nic mi się nie stało.

Jaki wpływ na gorącą kaukaską krew mają różnice religijne? Gruzja i Armenia są chrześcijańskie, zresztą jedne z najstarszych. Reszta to kraje muzułmańskie.

Jest jeszcze jedna na Kaukazie republika chrześcijańska – to Osetia Północna – Alania. Niemniej jednak mieszkańcy Kaukazu niezależnie od tego, czy są chrześcijanami, czy muzułmanami, mają wiele cech wspólnych. To region górski, przez wieki dość izolowany, co pozwoliło utrzymać się starym tradycjom. Chrześcijaństwo pojawiło się tam kilkaset lat wcześniej niż w Polsce, ale nie wyparło tych tradycji i wierzeń całkowicie. Gruzini żegnają się przy mijanej cerkwi i przydrożnym krzyżu, ale jednocześnie z pęczkami pokrzyw wyszli na ulice w maju 2013 roku, podczas Międzynarodowego Dnia Przeciw Homofobii, Transfobii i Bifobii. Mówili, że pokrzywa potrafi odegnać zło. Są miejsca mocy, tak zwane swiatiliszcza. W wysokich górach oraz na prowincji nadal jest kultywowana wiara w batonebich. Choć pewnie i w mieście się zdarzy. To są wyobrażone postacie, duchy, które zamieszkują w jednym z domowników i powodują jego chorobę. Z ich obecnością w domu wiążą się pewne rytuały. Na przykład nie należy wzywać lekarza, tylko położyć chorego pod czerwonym prześcieradłem i dawać mu do jedzenia to, czego sobie życzy. Innym przykładem może być rytualne jedzenie. Są trzy osetyjskie piraga, symbol Trójcy Świętej albo oka Boga, ale wcześniej – trzech wymiarów, które nie mają nic wspólnego z religią chrześcijańską. Są wreszcie na Kaukazie stare cmentarzyska, na których jeszcze w XIX wieku grzebano w sposób również niemający nic wspólnego z pochówkiem chrześcijańskim.

To rzeczywistość górskich wiosek. A jak jest w miastach? Wszędzie jest różnica obyczajów między wsią a miastem?

Kaukaz jest w gruncie rzeczy prowincjonalny. Jeśli ktoś pojedzie tylko do Tbilisi czy Kutaisi, nie może powiedzieć, że zna Gruzję. To tak, jakby Polskę opisywać przez pryzmat Krakowa czy Warszawy, podczas gdy jest ona naprawdę małomiasteczkowa.

Co zostawił okres komunizmu, który miał ambicję uformować nowego radzieckiego człowieka? My byliśmy najweselszym barakiem obozu. Gruzja miała mniej szczęścia i weszła w skład ZSRR.

Wpływ komunizmu był silny, ale równie potężny był wpływ lat 90. My się wtedy szybko rozwijaliśmy, a Gruzja zaczęła je od wojny, co ją o wiele lat cofnęło. Trzeba bowiem wiedzieć, że była jedną z najzamożniejszych republik ZSRR.

Całość w aktualnym wydaniu Krainy Bugu (numer 25)

Tekst: Adam Białczak, zdjęcia Piotr Malczewski

Przejrzyj zawartość Więcej
Chcę kupić ten numer Zamów