Pierwszą makatkę wyhaftowała, mając zaledwie 14 lat. W arkana tej sztuki wprowadziła ją mama, dla której robótki ręczne były ważną częścią codzienności. Dziś Zofia Kaliszuk z Janowa Podlaskiego uznawana jest za mistrzynię haftu na Południowym Podlasiu, a z jej wiedzy i doświadczenia korzystają młode pokolenia.
TEKST Małgorzata Jaszczołt FOTO Jacek Dryglewski
W jej rodzinnym domu, w którym przyszła na świat 78 lat temu, żywa jest pamięć o tradycjach dawnej podlaskiej wsi. Obrazy z dzieciństwa układają się w mozaikę wspomnień, dzięki którym odkryła w sobie dar tworzenia. Patrząc wstecz wyraźnie widzi swoją mamę, pochyloną nad makatką w kuchni, tę z gęsiarką, zapamiętując ją z fotograficzną precyzją. Wówczas nie wie, że kolorowe nici na białym płótnie staną się osią całego jej życia.

W stronę tradycji
Dzieciństwo pani Zofii przypadło na czasy, kiedy nie było telewizji, telefonów ani łatwego dostępu do gotowych produktów. Wolny czas wypełniała jej nauka robótek ręcznych. Na drutach i szydełku potrafiła dziergać jeszcze przed rozpoczęciem szkoły. Do dziś wspomina swoją lalkę, którą uszyła jej mama, a dla której własnoręcznie wykonała na szydełku czerwony beret z antenką. Była bardzo dumna ze swojego dzieła. W okresie szkolnym rozwijała swoje umiejętności podczas zajęć prac ręcznych, choć szybko osiągnęła poziom przewyższający wymagania nauczyciela. Pierwszą makatkę wyszyła mając 14 lat. Dziergała też elementy garderoby.
— Pamiętam, jak zrobiłam ażurowe pończochy, których zazdrościła mi cała szkoła. I taki awangardowy płaszcz — wspomina Zofia Kaliszuk. — Czasem gdzieś podpatrzyłam wzór, trochę go zmodyfikowałam. Wzory na makatki od sąsiadki dostawałam. Dopiero w latach 90. zaczął się boom na gazetki z gotowymi szablonami. To człowiek zaczął kupować to, to i to. A potem przyszło opamiętanie, że przecież ja nie mogę wszystkiego brać, co mi w ręce wpadnie. Więc zaczęłam korzystać z tego bardziej świadomie, kopiując wzory trudne, wymagające — dodaje.
Pracowała zawodowo na centrali telefonicznej, prowadziła dom, wychowywała dzieci i doglądała ogrodu. A jednak zawsze znajdowała chwilę, by usiąść z robótką. W okresie siermiężnego peerelu i powszechnych niedoborów szyła oraz robiła na drutach i szydełku wszystko, czego potrzebowała rodzina: sweterki, czapki, szaliki, skarpety.
Przełomowym momentem w jej życiu okazała się wizyta na początku lat dwutysięcznych w pobliskim Pensjonacie Uroczysko Zaborek, który pełni również rolę prywatnego skansenu. Tam po raz pierwszy zobaczyła w jednym miejscu bogactwo tradycyjnego rękodzieła. To doświadczenie sprawiło, że postanowiła, poza wzorami z gazetek, zaczerpnąć z podlaskiego folkloru. Rozpoczęła więc poszukiwania podlaskich motywów i tradycji. Ważną rolę w tej podróży odegrały dwie etnografki: Alina Dębowska-Jankiewicz oraz Alicja Mironiuk-Nikolska – kuzynka pani Zofii. Pani Alina przekazała jej wzorniki swojego autorstwa: Tradycyjne hafty i koronki ręcznika ludowego. Haft płaski, Tradycyjne hafty i koronki ręcznika ludowego. Koronka szydełkowa, Tradycyjne hafty i koronki ręcznika ludowego. Haft krzyżykowy – wydane przez Muzeum Podlaskie w Białymstoku, oraz pozycje: Ręcznik ludowy z okolic Bielska Podlaskiego, Katalog ręczników ludowych gminy Bielsk Podlaski, Katalog ręczników ludowych gminy Boćki, Brańsk, Rudka i Wyszki, Katalog ręczników ludowych gminy Orla. Z kolei Alicja Mironiuk-Nikolska dostarczyła naszej bohaterce publikacje poświęcone makatkom. Pani Zofia sięgnęła wówczas po dawne wzorniki, charakterystyczne dla regionu Południowego Podlasia. Na ich kanwie powstawały obrzędowe ręczniki wykonane haftem krzyżykowym oraz płaskim z szydełkowymi wykończeniami.
— Uświadomiłam sobie, skąd pochodzę i że cały czas szukałam swojej tożsamości. Mieszkam na wielokulturowym Podlasiu, gdzie krzyżowały się różne religie i obrzędy. Chciałam wreszcie zrobić coś, co jest typowe dla tradycji tego regionu — przyznaje.

Nagrody za ażurowe piękno
Szczególne miejsce w jej twórczości zajmują makatki. Pierwszą z nich, „Gęsiarkę”, odtworzyła z rodzinnego domu. Nad tą pracą spędziła cztery miesiące, ale dzieło to stało się symbolem jej twórczości i osobistego powrotu do rodzinnej tradycji. Wykonała jeszcze kilka takich makatek-„opowieści”, które są jedyne w swoim rodzaju. Wyszyła też obrazy: Wykopki, Chata za wsią, Ogród, Dzieci na sankach, Kwiaty, Macierzyństwo, Dziewczyna pasąca kozy, a także bardzo popularne dzisiaj makatki z różnymi sentencjami: „Kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje, a ty leniuszku nie leż długo w łóżku”, „Pan Bóg kocha takie dziatki, co słuchają ojca, matki”, „Jak ja gotuję, to wszystkim smakuje”, „Polski rolnik, polskie pole, polski chleb na polskim stole” i wiele innych. Ważnym motywem są też dla niej konie, tak charakterystyczne dla Janowa Podlaskiego, skąd pochodzi. Poza tym jej ojciec pracował w stadninie, a dziadek był stelmachem.
Od 2014 r. Zofia Kaliszuk jako jedyna z gminy Janów Podlaski należy do Stowarzyszenia Twórców Ludowych. W 2018 r. otrzymała III nagrodę w VII Konkursie Sztuki Ludowej „Ażurowe piękno. W świecie koronki i wycinanki” oraz nagrodę za całokształt twórczości od starosty bialskiego. Należy do Klubu Twórców Rękodzieła Artystycznego przy GOK-u w Janowie Podlaskim, w którym czynnie działa. Prowadzi także liczne warsztaty haftu nie tylko na Podlasiu. Szczególnie dumna jest z córki, którą nauczyła haftować. Ma nadzieję, że dzięki temu piękna tradycja z jej rodzinnego domu przetrwa niejedno pokolenie. ***

Tekst pochodzi z 40. numeru “Krainy Bugu”. Magazyn w wersji papierowej do kupienia tutaj.