Miejsca

Roskoszny Pałacyk

W krótkim czasie wzniesiono tam niewielki pałacyk, otoczony czterokwaterowym ogrodem włoskim. Nie wiemy, jak on wyglądał, ale musiał robić nie byle jakie wrażenie, skoro nazwano go – a potem i całą wieś – Roskoszą.

Za Radziwiłłów

O pałacyku szybko zapomniano, gdy zmarła jego inicjatorka, Katarzyna z Sobieskich Radziwiłłowa, bowiem jej syn, Karol Stanisław (1669–1719), dziedzic dóbr bialskich, zajął się głównie rozbudową zamku w Białej Radziwiłłowskiej, a jego następcy również nie przejawiali zainteresowania Roskoszą. Kiedy właścicielem bialskiego majątku był Dominik Hieronim Radziwiłł, pułkownik wojska polskiego, wyłączył z niego Roskosz i odsprzedał ją w 1807 r. swojemu przyjacielowi, Teodorowi Michałowskiemu, również oficerowi wojska polskiego. Do tej transakcji miało dojść w Wiśniowcu koło Krzemieńca, podczas równoczesnego zawierania związków małżeńskich przez księcia Dominika Radziwiłła (1786–1813) z Elżbietą Mniszchówną (1790–1828) herbu Kończyc i Teodora Michałowskiego(1784–1852) herbu Jasieńczyk z Ludwiką z Kamieńskich (1780–1857) herbu Topór, córką generała Michała Ignacego Kamieńskiego.

W czasach Michałowskich

Młodzi małżonkowie zamieszkali w starym pałacyku, wzniesionym jeszcze przez Katarzynę z Sobieskich Radziwiłłową, ale po pewnym czasie nowy właściciel postanowił wybudować nową rezydencję. W pierwszych latach czwartej dekady XIX stulecia wyrósł – zaprojektowany przez Franciszka Jaszczołda – neogotycki pałacyk. Stanął na planie prostokąta, z piętrową częścią środkową i parterowymi skrzydłami bocznymi. Pokrył go dach czterospadowy, a dwuspadowy nad częścią środkową, nad którą górowała kwadratowa wieża, zwieńczona krenelażem. Ryzality rzekome znacznie urozmaiciły elewację frontową, ogrodową i boczną. Jak wyglądał pseudoryzalit elewacji bocznej, możemy zobaczyć na rysunku Stanisława Antoszewicza, zamieszczonym w „Tygodniu Ilustrowanym” w 1876 r. Zamknięty on został łukiem ostrym, takimi samymi łukami zamknięto dwa portfenetry wychodzące na parterze na półkolisty taras, otoczony murowanym ogrodzeniem. Na piętrze trzy znacznie mniejsze portfenetry, również zamknięte ostrymi łukami, umożliwiały wyjście na balkon zawieszony nad tarasem…

Cały materiał przeczytasz w najnowszym wydaniu Krainy Bugu, gdzie powyższy tekst wzbogacony jest o fotorelację.

Tekst: Jerzy Samusik, rycina: Bożena Kosieradzka.

Przejrzyj zawartość Więcej
Chcę kupić ten numer Zamów

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *