W twórczości Andriya Maruszeczko, malarza o ukraińskich korzeniach, ikona jest dojrzałym i świadomym wyborem twórczym, ­wynikającym z szerokiego kontekstu uwarunkowań kulturowych, artystycznych i duchowych.

TEKST: Małgorzata Nikolska FOTO: Zbyszek Bogatko/Piotr Tołwiński

Ikony są fenomenem i niezwykłym zjawiskiem w świecie sztuki, będąc wcieleniem najwyższego abstraktu – Bożej Obecności, ukazują w materialny sposób to, co niewyobrażalne, niewidzialne i niepojęte. Sztuka nowoczesna, coraz mniej zrozumiała i czytelna, w poszukiwaniu wartości i uniwersalnego języka często korzysta z bogatej skarbnicy malarstwa ikonowego, fascynując się nie tylko jego zewnętrzną formą i estetyką, ale głównie głębokim przesłaniem duchowym. Prekursorzy abstrakcji w ikonach odnaleźli próbę wyjścia poza postrzeganą rzeczywistość ku bytom idealnym i absolutowi. Kazimierz Malewicz swój słynny obraz Czarny kwadrat na białym tle nazywał ikoną i nawet eksponował go w prawym górnym rogu sali wystawowej, na wzór ikon wieszanych w prawosławnych domach. Piet Mondrian swoje geometryczne prace określał jako „prostolinijne ikony”, a sztukę abstrakcyjną postrzegał jako medium pomiędzy człowiekiem a Uniwersum, która „podobnie jak religia, stanowi jedność z życiem, a jednocześnie przezwycięża to potoczne życie”.

Raj utracony

W polskiej sztuce najbardziej kojarzona z malarstwem ikonowym jest twórczość wybitnego artysty Jerzego Nowosielskiego, którego malarstwo stanowi syntezę sztuki awangardowej i wschodniochrześcijańskiej tradycji. Wychowany na styku dwóch kultur, teolog, erudyta i myśliciel, dostrzegał ścisły związek sztuki ze sferą sacrum – „Całe malarstwo jest święte, związane z nadzieją eschatologiczną”. Posługując się sztuką figuratywną i abstrakcją stworzył niepowtarzalny malarski język otwarty na nieskończoność, pełen treści i znaczeń wykraczających ponad realne doświadczenia. Nowosielski dobrze znał tradycyjny warsztat ikonopisania – w młodości przez rok kształcił się w Ławrze Uniowskiej pod Lwowem. Obok obrazów tworzył także ikony liturgiczne, a nawet całe dekoracje cerkwi, konsekwentnie rozdzielając twórczość świecką od sakralnej.

Współcześni artyści w ikonie odkrywają źródło metafizyki i transcendencji, wyrażone przez pozbawioną zbędnych szczegółów, prostą i klarowną kompozycję oraz emocjonalne i symboliczne oddziaływanie barw. Poszukując środków wyrazu, posługują się zarówno abstrakcją, geometrią i sztuką figuratywną, lub też połączeniem różnych mediów. Niestety, w efekcie zbyt często mamy do czynienia ze spłyceniem, kalką lub parafrazą tego gatunku.

W twórczości Andriya Maruszeczko, malarza o ukraińskich korzeniach, ikona jest dojrzałym i świadomym wyborem twórczym, wynikającym z szerokiego kontekstu uwarunkowań kulturowych, artystycznych i duchowych.

Artysta urodził się w Koszalinie, dokąd w ramach niechlubnej akcji „Wisła” przesiedlono jego rodziców. Po przodkach naturalnie przejął ukraińską tożsamość, wyznanie i znajomość języka. Dorastając, odczuwał świadomie własną odrębność, brak wspólnoty pamięci i więzi kulturowej. Potrzebę przekazywania i kultywowania tradycji potraktował jako misję, zgłębiając i popularyzując narodowościowe aspekty swojego pochodzenia. Studiował malarstwo na ASP w Warszawie, a po ukończeniu studiów podął pracę dydaktyczną i naukową na macierzystej uczelni. W tym czasie tworzył głównie sztukę abstrakcyjną, a jednocześnie ze względów finansowych rozpoczął dodatkowo pracę w reklamie. W pewnym momencie drugie z tych zajęć stało się na tyle absorbujące i intratne, że zmuszony był porzucić Akademię, a z czasem także i malarstwo. Działalność w sferze reklamy, trwająca niemal dziesięć lat, przyniosła artyście liczne prestiżowe osiągnięcia i satysfakcję w postaci własnej, cenionej i nagradzanej agencji.

W tym czasie odkrył dla siebie wschód, a konkretnie najpierw geograficzny wschód Polski, polsko-białoruskie pogranicze, z rzeką Bug, Świętą Górą Grabarką i leżącym pośród kredowych wzgórz Mielnikiem.

Mielnik jest wyjątkowy, trochę to miasteczko, trochę wieś, posiada jednak nieuchwytne senne genius loci: jego malowniczość i uroda krajobrazu dają wrażenie bezpiecznego spokoju, szansę na oderwanie się od pędu i gorączki wielkomiejskiego życia. Na pierwszy rzut oka widać tu ślady bogatej historii i obecnej do dzisiaj wielokulturowości. Stoi tu cerkiew, nieopodal kościół, jest nawet synagoga, co prawda przebudowana i niepełniąca już kultowej funkcji, a na ulicach i w sklepach można usłyszeć wciąż ten niepowtarzalny wschodni zaśpiew. Ponad dwadzieścia lat temu można tu było spotkać ludzi mówiących jeszcze „po naszemu”, językiem ojców, potocznie zwanym „chachłackim” – jak to pejoratywnie do dzisiaj Rosjanie nazywają język ukraiński. Ten niepowtarzalny koloryt, atmosfera jakby rodem z rodzinnych wspomnień i opowieści, wywołały u artysty coś w rodzaju szczególnego déjà vu, poczucie preegzystencji, odnalezionego własnego miejsca na ziemi, „raju utraconego” – jak sam to określa. Decyzja zamieszkania nad Bugiem dojrzewała przez kilka lat. Zarówno on sam, jak i jego żona Anna, znana i popularna dziennikarka, związani byli z Warszawą, mieli pracę, krąg przyjaciół i dobrze rokujące kariery. Wreszcie jednak postanowili kupić tu kawałek ziemi i zbudować dom. Dom, który sam wymyślił i zaprojektował, stanął w wybranym przez niego miejscu, nieopodal Mielnika, z szerokim widokiem na nadbużańskie łąki. Dom piękny i wygodny, nowoczesny, ale kryty strzechą, wpisany i wrośnięty w miejscowy krajobraz, który nie jest tylko wakacyjną rezydencją, a prawdziwą rodzinną przystanią. Miejscem, w którym wyrosły dzieci, kręcą się domowe koty i psy, a Andriy ma prywatne miejsce kultu i przestronną pracownię, w której maluje ikony.

Barwy świętości

Artysta zaczynał od abstrakcji – podczas studiów trafił do pracowni Stefana Gierowskiego, cenionego klasyka polskiej awangardy, wyróżniającej się intelektualną atmosferą i twórczą swobodą kreacji. Sam Gierowski tworzył sztukę będącą połączeniem wiedzy i intuicji, pragnąc przy pomocy światła, czystej formy i koloru nawiązać duchowy kontakt z tym, co nieokreślone i niepoznawalne.

Idea obrazu pojmowanego jako obiekt mistyczny, spójna z teologiczną funkcją ikony, stanowi sens obecnej twórczości Andriya Maruszeczko. Forma ikony to wybór i manifest wynikający z pewnej tożsamości wyznaniowej, przynależności do kręgu wschodniochrześcijańskiej kultury, której zawdzięcza umiejętność widzenia piękna świata duchowego. Odwołując się do malarstwa ikonowego artysta sięga po klasyczny warsztat ikonopisarza, malując swoje obrazy temperą jajeczną na różnego formatu deskach – niektóre z nich posiadają też tradycyjny wyżłobiony kowczeg. Niepokryta werniksem farba temperowa pozwala uzyskać matowe wykończenie i intensywne, świeże kolory kompozycji. W pracowni malarza znaleźć można wydanie Hermenei Dionizjusza z Furny, podstawowego podręcznika malarza ikon, widzimy też wyrysowane na pergaminowych kalkach smukłe kontury świętych postaci. Ikony sygnowane są jedynie inicjałami AM, nawiązującymi do autorskiej pracowni ikonograficznej AM Icons, dając artyście pewną, tak charakterystyczną dla dawnych twórców ikon, anonimowość.

Pomimo to wizualnie ikonom Andriya Maruszeczko bliżej do sztuki współczesnej niż do cerkiewnej tradycji. Przesadnie oszczędne, oczyszczone ze wszystkich zbędnych szczegółów, pozbawione ornamentyki, wielobarwności i złotego blasku, silniej działają kontrastowymi płaszczyznami pustego koloru niż natłokiem niepotrzebnej narracji. W poszukiwaniu istoty przedstawienia, atrybuty i inskrypcje artysta sprowadza do formy znaku, za pomocą geometrii opisuje świat, redukuje figuratywność do skrajnie uproszczonych postaci, pozostawiając jedynie akcenty cielesności, na wzór odbicia śladów na turyńskim całunie czy jednym z mandylionów, wizerunków niestworzonych ludzką ręką.

Niebagatelne znaczenie ma też wybrana paleta barw, znacząca i charakterystyczna dla malarstwa ikonowego, w której dominują błękit, czerwień i żółć. Symbolika kolorów jest dla artysty niezwykle ważna:

— Wszystkie kolory wywodzą się z podstawowych barw – żółci czerwieni i niebieskiego. Zamknięte są w klamrze bieli z jednej strony i czerni z drugiej. I te kolory oraz ich znaczenie są najważniejsze…

Błękit – kolor sfer niebiańskich, bytów subtelnych – niewidocznych dla nas, ale permanentnie na nas oddziaływających i nas konstytuujących. We wschodniej teologii mówi się, że „byty subtelne (niebiańskie) stanowią o istocie naszego istnienia”. To kolor zanurzenia w duchowości, mistycznej jaźni, transcendentnej przestrzeni.

Błękit w ikonach symbolizuje wieczność i duchowość, jest kolorem nieba wskazującym na nieskończoność i oderwanie się od ziemskiej rzeczywistości, czerwień, podobnie jak krew, oznacza cielesność.

Czerwień – kolor energii witalnej, życia cielesnego, w którym jesteśmy zanurzeni od narodzin po śmierć. Dlatego kolor ten wyraża tak miłość, jak i męczeństwo, to apoteoza cudu życia, jakim zostaliśmy obdarowani, i jednocześnie zawartego w nim cierpienia (skrajności mieszkają w jednym domu)… — wyjaśnia artysta.

Żółć zastępująca złoto to synonim boskiej światłości.

— To kolor boskiej energii, emanacji powołującej i tworzącej życie, kolor oświecenia i mistycznego przebóstwienia.

Biel – kolor Boga, absolutu, niepojętej czystości i tajemnicy niemożliwej do poznania i zrozumienia naszą percepcją. Biel ma w sobie nic i wszystko jednocześnie. Jest najwyższą światłością, najpełniejszą emanacją — podsumowuje artysta.

Malując ikony, nie używa czerni, którą uważa za barwę tępą i nieprzestrzenną. Zastępuje ją mieszanką ciemnego błękitu i czerwieni, czyli połączeniem energii niebiańskiej, duchowej z energią witalną. – Czerń to teologiczny temat rzeka – mówi dalej Andriy Maruszeczko. – Czerń to kolor ciemnej energii, nicości, często nazywanej otchłanią albo czeluścią. To wschodniochrześcijański Ad, czyli miejsce, w którym teoretycznie nie ma nic. Dlatego kiedy popadamy w Ad, doświadczamy totalnego opuszczenia i skrajnej samotności. Jesteśmy my i nic poza nami. Nie mamy żadnych odniesień, ani przestrzennych, ani czasowych (to się dzieje także za życia). Pozornie jest więc to kolor śmierci, a jednak w ikonie wielkanocnej (Anastasis) Chrystus przełamuje wrota, schodzi do czeluści i wydobywa z niej naszych prarodziców – Adama i Ewę dając świadectwo, że wszyscy mamy szansę na odkupienie i zbawienie (to wielka teza chrześcijaństwa – bardzo dyskusyjna, bo dotyczy także Hitlera, Stalina i Putina). Czerń nie jest więc absolutną nicością. Jest raczej najgłębszym mrokiem, totalną ciemnością, skrywającą w sobie boski pierwiastek potencjalnego życia, czyli światłości. Nie przez przypadek święta mądrość mówi, że „światłość wydobywa się z ciemności”. Zgodnie z teologią nie ma więc czerni, w której jest jedynie NIC. Dlatego czerń bardziej niż śmierć reprezentuje ukryte życie…

U artysty błękit występuje w kilku funkcjach i odcieniach: od szarości, przez turkus, lazur po ciemny szafir, i podobnie jak pozostałe barwy może być tłem, nimbem, a nawet odcieniem ciała, podświadomie zaś sprzyja uczuciu wyciszenia i spokoju. Żółć na ikonach Andriya Maruszeczko bywa radykalna, czasem zgaszona, niekiedy radosna i żywa, zgodnie z psychologicznym działaniem przyciąga i zwraca uwagę. To samo dotyczy czerwieni powszechnie kojarzonej z miłością i pasją. Dla widza nieznającego symboliki barw, kolorystyka zastosowana przez artystę będzie więc jednocześnie wprowadzać w nastrój medytacji, a zarazem pobudzać do kontemplacji i emocjonalnego przeżycia.

Duchowe przeżycie sacrum

Zgodnie z tradycją, ikony powinny powstawać w myśl historycznie i teologicznie ustalonego kanonu, określającego formę, treść, kompozycję, technikę i sposób tworzenia obrazu. Wszystkie te zasady miały na celu zachowanie prawdy wizerunku, odbicia Praobrazu, a także klarowności przekazu i zawartego w nim sacrum. Prawdziwa, twórcza ikona, zgodnie ze słowami Bułgakowa, rosyjskiego teologa i mistyka, wymaga zjednoczenia w jednej osobie artysty i religijnego wizjonera – teologa. Sama sztuka nie może stworzyć ikony, podobnie jak i sama teologia.

Dla Andriya Maruszeczko kanon to przede wszystkim prawdy teologiczne i kosmogonia, to drogowskaz wskazujący jedynie kierunek podróży wymagającej dyscypliny i posłuszeństwa, podczas której jednak twórcę czekać mogą wyzwania i rozwiązania czysto artystyczne. Wybór tematu, pomimo ściśle określonych ikonograficznych wzorów, jest wyrazem osobistej refleksji autora i wynika raczej z wewnętrznej potrzeby, zainteresowań i fascynacji. Wśród ikon jego autorstwa dominują przedstawienia starochrześcijańskich męczenników za wiarę, świętych pustelników i prekursorów monastycyzmu, a także św. Jana Chrzciciela, proroka i ascety nawołującego do pokuty i życia w prawdzie. Pojawiają się też ukrzyżowania uformowane na wzór włoskich krzyży emporowych, symboliczne i niemal piktograficzne wizerunki serafinów, podobizny Ojców i myślicieli Kościoła Wschodniego oraz interesujące treścią i ikonografią, symboliczne wyobrażenia Mądrości Bożej czy Wielkiego Milczenia. Ten specyficzny, indywidualny wybór odwołujący się do źródeł wiary, połączony z piękną wizualizacją jej dogmatów, wskazuje na głęboko metafizyczny charakter twórczości Maruszeczko, prowadzący do duchowego przeżycia sacrum i dotknięcia transcendencji. ***

Tekst pochodzi z 39. numeru Krainy Bugu.