Moja najcenniejsza rodzinna pamiątka to niewielka narzutka, którą uszyła babcia. Powstała z kawałeczków tkanin, resztek pozostałych po ubraniach, szytych dla wszystkich członków rodziny. Wzruszam się za każdym razem, gdy wydostaję ją z przepastnej szuflady, gdzie spoczywają rękodzieła obydwu moich babć.

Kiedy patrzę na skrawki tkanin, połączonych ze sobą w jedną formę, wracają do mnie wspomnienia dawnych lat. Mam przed oczami ubrania, uszyte z materiałów, których resztki znalazły się w tym patchworku. Granatowy sztruks – fragment spodni mojego dziadka. Pamiętam dokładnie, jak wyglądały – to były bryczesy, z szerokimi nogawkami od kolan w górę, ale na dole wąskie, ze sznurowaniami. Dziadek nosił do nich długie oficerki. Z niebieskiej, pasiastej flaneli babcia uszyła mu piżamę. Też taką miałam. Na jej wspomnienie czuję przyjemne łaskotanie bawełnianego runa… Poznaję też czarną wiskozową tkaninę w morelowe kwiaty i widzę babcię, krzątającą się po kuchni w takiej samej spódnicy… Wszystkie te materiały były w stu procentach naturalne: wełny, bawełny, wiskozy, jedwabie. Bistorów i kremplin nie było jeszcze na świecie. Ich era miała nadejść dopiero za kilkanaście lat.

Cud rękodzieła

Dotykając kolorowego patchworka, stworzonego przez moją babcię, myślę o naszym życiu, które składa się z różnych fragmentów, czasem delikatnych jak jedwab, a innym razem szorstkich jak zgrzebna wełna. Z biegiem lat staje się on coraz większy, rozrasta się jego powierzchnia, wzbogaca faktura materiałów. Pod czułym dotykiem naszych dłoni poszczególne jego części ożywają, budzi się w nas pamięć… Od spodu nasz patchwork jest jednolity – to nasze życie wewnętrzne. Baza, na której budujemy codzienność. Ten spód spinający i wzmacniający całość to także nasze doświadczenia, nasze radości i łzy, wzloty i upadki, nasz kod DNA. Przyglądając się temu wspaniałemu rękodziełu, myślę o ludzkiej pracy. Trzeba było wielu godzin spędzonych wieczorami przy maszynie, aby ono powstało. We współczesnym świecie, gdy dowolną dekorację można kupić za grosze, trudno uwierzyć w poświęcenie tak długiego czasu na stworzenie jednej rzeczy. Gdyby ten czas został wykorzystany na obejrzenie kilku­nastu czy kilkudziesięciu odcinków jakiegoś serialu lub inne podobne rozrywki, niejedno dzieło nigdy by nie powstało…

Obecność

Szycie to bardzo cenna umiejętność. Myślę, że jestem z ostatniego, szyjącego pokolenia. Na szczęście teraz odkrywane jest na nowo przez młode, kreatywne kobiety, mające mnóstwo pomysłów, lubiących wyglądać oryginalnie. Odkurzają stare maszyny swoich mam, babć, a nawet prababć. Z przyjemnością patrzę na te kolorowe ptaki. Szkoda, że są tak rzadkie. Powinny być pod ścisłą ochroną.

Pracujemy nie tylko dla efektu – najważniejszy jest sam proces tworzenia. W życiu nie brakuje zmartwień, które zaprzątają nasz umysł. Takie zajęcia jak szycie skutecznie odwracają naszą uwagę od smutków tego świata. Z doświadczenia wiem, że najlepsze pomysły przychodzą w takich właśnie chwilach. Ostatnio namiętnie dziergam czapki na szydełku dla wszystkich, którzy chcą je nosić. Mam jednak poczucie, że mogłabym lepiej wykorzystać ten czas. Czy na pewno? Teraz, gdy wszyscy nastawieni są na samorozwój, taka praca może wydać się jałowa. Ciągły niedosyt wiedzy sprawia, że staramy się przeczytać jak najwięcej książek, wyciągnąć co się da z internetu. Cóż z tego, jeśli nie wystarczy nam czasu na zrobienie użytku ze zdobytej wiedzy… Tymczasem każda wykonana przez nas własno­ręcznie rzecz czy napisany tekst to nasz komunikat do osób z przyszłości, tak jak przemawia do mnie moja babcia poprzez swoje dzieło z przeszłości. Dzięki temu ludzie pozostają w naszej pamięci, wciąż są przy nas obecni…

Zero odpadów

Ta uszyta z resztek babcina narzutka to również cenne przesłanie i przypomnienie filozofii życia z wykorzystaniem odpadów. Pamiętam, że kiedyś w naszym domu praktycznie nie było śmieci. Jedyny kosz stał zawsze prawie pusty. Złom zbierany był w jednym miejscu i trafiał na skup, szklane butelki sprzedawane były w sklepie spożywczym, papier spalano w piecu, a plastik prawie nie istniał. Obierki wrzucano do zagrody, w której pasły się owce. Stare, zużyte ubrania wymieniał na garnki krążący po wsiach człowiek z wozem zaprzężonym w konia. Największą zmorą obecnych czasów są plastikowe opakowania, ale też kupowanie urządzeń, których działanie jest obliczone na zaledwie kilka lat. Naprawa zazwyczaj jest nieopłacalna, więc nabywamy kolejną pralkę czy zmywarkę. Mamy zbyt wiele rzeczy, które cieszą nas tylko przez chwilę. Potem stają się niepotrzebnymi śmieciami. Nikomu nie trzeba przypominać, że żyjemy na planecie zasypanej odpadami. W tej chwili we wszystkich oceanach i morzach świata znajduje się 170 milionów ton śmieci! Życie bez odpadów nie jest łatwe i wymaga pewnych poświęceń, ale na pewno warto do niego dążyć w miarę swoich możliwości.

To, co najważniejsze

W naszej marce Rabarbar wprowadziliśmy ostatnio linię „zero waste”. Szyjemy ubrania z resztek produkcyjnych i niewykorzystanych próbek tkanin, trafiających do działu projektowego. To bardzo pracochłonny proces i kompletnie nieopłacalny, ale efekt jest wspaniały. Każdy model jest inny, jak różna jest kompozycja użytych materiałów. Mam nadzieję, że te bajecznie kolorowe spódnice i sukienki skuszą niektóre panie i zachęcą je poprzez ich noszenie do promowania bezodpadowego życia. Niestety, to mała rzecz i ma charakter raczej symboliczny. Nie rozwiąże globalnego problemu, tym bardziej że na całym świecie mamy nadprodukcję odzieży. Chętnie poparłabym szycie ubrań tak dobrej jakości, by mogły być wprowadzane ponownie na rynek po odświeżeniu i niezbędnych naprawach. Dobrym rozwiązaniem byłyby też wypożyczalnie odzieży. Póki co są to niszowe rozwiązania, i nie wiadomo, czy przyjmą się na większą skalę.

Jestem zbieraczką staroci i czasem złoszczę się sama na siebie, bo przez to mam wokół nadmiar rzeczy i problem z utrzymaniem porządku. Cieszę się jednak, że zachowałam tę piękną w swojej prostocie patchworkową narzutkę, bo przypomina mi o tym, co w życiu najważniejsze.


Tekst: Barbara Chwesiuk

Artykuł pochodzi z 28. numeru Krainy Bugu

Wszystkie wydania w wersji papierowej dostępne są w naszym sklepie: www.krainabugu.pl/sklep