Krzysztof marzy o własnym samochodzie. Agnieszka nauczyła się utrzymywać porządek w pokoju. A Tomek? Tomek sam garnie się do zmywania. Wszyscy chcą być samodzielni. Z myślą o nich w Wólce Konopnej postała EkoFarma „ToMy”.

TEKST: Paulina Kościk FOTO: Bartek Kosiński

To wyjątkowe mieszkania tre­ningowe dla osób z niepełnosprawnościami. Tu mogą spełniać swoje marzenia o niezależności. Z jednej strony lasy, z drugiej pola. W takim otoczeniu, we wsi Wólka Konopna na Lubelszczyźnie, działa EkoFarma „ToMy”. To nowoczesny budynek na planie koła, w którym znajduje się siedem mieszkań treningowych dla osób z niepełnosprawnościami. Pod okiem wykwalifikowanej kadry mieszkańcy uczą się, jak samodzielnie prowadzić gospodarstwo domowe – od gotowania i sprzątania po planowanie budżetu i dbanie o ogród.

Pierwsze kroki ku samodzielności

Krzysztof mówi, że na farmie nauczył się „wszystkiego od podstaw”. Kierowniczka ośrodka, Beata Mitura, szybko go jednak poprawia: „dużo już umiał”. Na farmie Krzysztof najchętniej zajmuje się pracami typowo męskimi – naprawia maszyny, myje auta, a w przyszłości chciałby prowadzić ciągnik. Marzy o własnym samochodzie i o tym, by być jak najbardziej niezależny.

Rodzice Tomka wysłali go na farmę podczas remontu mieszkania. Kiedy oni wymieniali podłogi, przesuwali ściany i kupowali drzwi, ich syn uczył się słać łóżko, zmywać, prać i prasować. Po kilku miesiącach i dom, i syn byli nie do poznania. Teraz w mieszkaniu zagościła taka sama tablica z listą obowiązków jak na farmie. Gdy nadchodzi jego kolej, Tomek sam pogania mamę, by skończyła obiad – bo o 15:00 on zmywa naczynia.

Agnieszka dzięki farmie nauczyła się dbać o porządek we własnej przestrzeni. Na początku jej pobytu w Wólce Konopnej każda kontrola czystości pokoju kończyła się smutnym „jeszcze chwila”. Dziś dziewczyna nie stoi już pod prysznicem przez czterdzieści minut, a zaoszczędzony czas poświęca na posprzątanie łazienki. Najważniejsze jednak, że coraz częściej się uśmiecha.

Życie na farmie

Mieszkania treningowe w Wólce Konopnej powstały z inicjatywy Fundacji Leny Grochowskiej, która od lat wspiera aktywizację zawodową osób z niepełnosprawnościami. Oficjalne otwarcie odbyło się w czerwcu 2025 r., ale już w marcu wprowadziły się pierwsze osoby. W procesie wychowawczo-dydaktycznym najważniejsza jest rutyna – przestrzeganie harmonogramu dnia i nauka odpowiedzialności poprzez sumienne wykonywanie codziennych obowiązków.

Do posiłków wszyscy siadają wspólnie i bez telefonów – to jedna z kluczowych zasad panujących na farmie. Rozkład dnia w dużej mierze zależy od pogody. Czasem grupa wybiera się na grzyby, innym razem na rowery, a jeszcze innym – do sąsiadów, by pomóc w zbiorach słonecznika. Każdy dba o swój pokój, łazienkę i mały ogródek, naprzemiennie sprzątają też części wspólne – salon, kuchnię, korytarz i oranżerię. Każdy ma też swój dyżur i odpowiada za wykonanie powierzonego zadania. To duża zmiana dla osób, które wcześniej – często wyręczane przez rodziców – niewiele wiedziały o codziennych obowiązkach. Mieszkańcy uczą się także funkcjonowania poza ośrodkiem: robią zakupy, chodzą do lekarza, załatwiają sprawy w urzędzie czy w aptece.

— Trafiają do nas osoby z autyzmem oraz z niepełnosprawnością intelektualną w stopniu umiarkowanym i znacznym. Rodzice chcą, by ich dzieci nabrały samodzielności, bo wiedzą, że kiedyś może ich zabraknąć — tłumaczy Beata Mitura, koordynatorka projektu.

Oprócz zdobywania nowych umiejętności, na farmie równie ważne są relacje, wzajemne wsparcie i troska. — To nie jest tak, że my tylko pokazujemy palcem, co trzeba zrobić. Nie. U nas jest jak w domu. Każdy ma swój przydział obowiązków. Nasza młodzież też potrafi się wymigiwać. Agnieszka czasami, szczególnie wieczorem, mruga do mnie: „Będziemy razem zmywać?”. Ja jej na to: „Ja z tobą postoję, porozmawiam”. A potem i tak kończy się na tym, że zmywamy razem — śmieje się pani Beata. — Trzy miesiące wystarczą, żeby się z kimś zżyć. Tęsknimy za nimi, gdy kończą program — dodaje.

Rekrutacja do ­EkoFarmy jest otwarta. Koszty uczestnictwa ustalane są indywidualnie, ale nie przekraczają 3 tys. złotych miesięcznie. Program trwa od trzech miesięcy, z możliwością przedłużenia do roku. Jak podkreślają pracownicy, rok to wystarczający czas, by wypracować i utrwalić nowe nawyki.

Ambitne plany

Farma to ważny krok w stronę wyrównywania szans i pełnego ­włączenia osób z niepełnosprawnościami w życie społeczne. To także inwestycja oparta na ekologicznych rozwiązaniach – wykorzystuje deszczówkę, ma własną oczyszczalnię ścieków i pompę ciepła. Fundacja zapowiada powstanie kolejnych takich miejsc. W Wólce Konopnej gościli już przedstawiciele innych organizacji, m.in. Fundacji „Przystań” ze Słupska, którzy chcą wprowadzić podobne rozwiązania u siebie. Rodzice osób z niepełnosprawnościami od lat powtarzają, że podobnych inicjatyw brakuje. W Wólce Konopnej kiełkują nie tylko warzywa, ale też nadzieja – na to, że takich miejsc w Polsce będzie coraz więcej. ***

Artykuł pochodzi z 39. numeru “Krainy Bugu”. Magazyn do kupienia tutaj.