Z Bobkowskim wzdłuż Bugu
Do niedawna kraina Bugu była dla mnie końcem świata. Takim geograficzno-mentalnym, bo podobnie jak w przypadku Bieszczad dalej nie było już niczego. Przynajmniej w mojej głowie. Oto kawałek raju, a za nim już tylko wielkie nic. Jakaś barbaria, gdzie diabeł mówi dobranoc, a i to nie każdemu. Dziś już wiem, że za ostatnią miedzą i ostatnią rzeką może czaić się jeszcze coś, co niekoniecznie chce być sielskie i anielskie, jak to lubimy przedstawiać w relacjach znad Bugu, tych fotograficznych, poetyckich, malarskich....