Bez adresu nadawcy
Wyszedł do pracy, jak co dzień, na pociąg pięć po szóstej. Pies Lolo, nie wiedzieć czemu, próbował wyjść razem z nim. Dzieci jeszcze spały. Jak zwykle wrzuciła mu do plecaka dwie kanapki z serem i jabłko.— Cześć — powiedział, nie patrząc na nią, i zamknął za sobą drzwi. Budziła dzieci, odprowadzała do przedszkola, ogarniała dom, robiła obiad, wychodziła z psem po dzieci, wydawała obiad....