W hołdzie narodowi irańskiemu, na którego gościnnej ziemi znalazło ratunek 121 tys. Polaków, w tym prawie 20 tys. dzieci. W 1942 roku Iran przyjął i ocalił polskich tułaczy… – głosi napis po polsku i persku na małym pomniku stojącym w centrum Warszawy na skwerze Żołnierzy Tułaczy przy Arsenale.
TEKST Krzysztof Strachota
Pomnikowy hołd oddawany po persku Irańczykom w Europie sam w sobie jest niecodzienny. Historia ewakuowanych z Sowietów żołnierzy i cywilów (łagierników i zesłańców) niby znana, ale jakby anegdotyczna i egzotyczna. Tymczasem w polskiej historii nie było chyba większej w liczbie i gwałtowności fali – zorganizowanej przez rząd polski, Brytyjczyków i władze sowieckie – uchodźców, mężczyzn, kobiet i dzieci walczących o fizyczne przetrwanie. Schronieniem okazał się, okupowany przez Aliantów, Iran. W kolejnych miesiącach Polaków z Iranu rozrzuciło po wszystkich kontynentach – pamięć o schronieniu w Iranie, życzliwości Irańczyków, wdzięczności za przetrwanie została. Ciepło o Polakach zdążyli mi jeszcze opowiadać przygodni Irańczycy pamiętający tamte czasy.
Raj…
Polacy w Iranie byli epizodem – uchodźcy w Iranie, fenomenem na skalę światową. Masowo w Iranie chronili się Afgańczycy, a na dużo mniejszą skalę także Irakijczycy. W czasie sowieckiej interwencji w Afganistanie (1979–1989), która przyniosła i krwawą rewolucję społeczną, i brutalną wojnę, do Iranu uciekło niemal 3 mln Afgańczyków. Do sąsiedniego Pakistanu – nawet 3,5 mln. W kolejnych – jakże burzliwych dla Afganistanu – dekadach pojawiały się nowe fale uchodźców: przy okazji wybuchu wojny domowej i zwycięstwa Talibów w latach 90.; po amerykańskiej interwencji w 2001 r., wraz z wojną, jaką Talibowie i Państwo Islamskie wypowiedzieli proamerykańskim władzom, wreszcie po zdobyciu przez Talibów Kabulu (2021) i kolejnych falach kryzysu.
W 2024 r. Wysoki Komisarz Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców (UNHCR) szacował liczbę Afgańczyków przymuszonych do schronienia się w Iranie na 3,7 mln ludzi. Iran został określony jako państwo z największą ilością uchodźców na świecie. Zresztą zawsze pozostawał w ścisłej czołówce.
Tu warto zatrzymać się na chwilę nad „liczbami”, które zawsze związane są z kwestiami formalno-prawnymi, politycznymi i metodologicznymi i zawsze – nie tylko w Iranie – są przyczyną nieporozumień. W 2024 r. władze irańskie – tu akurat w pełnej zgodzie z UNHCR – określały liczbę osób z „pełnym” statusem uchodźcy (pers. Amayesh) na ok. 770 tys. Stanowili oni część grupy 3,7 mln, określanej przez UNHCR jako przymusowo wysiedlonych, czasowo zarejestrowanych w Iranie, posiadających dostęp do części usług publicznych, czyli do edukacji, służby zdrowia, w pewnym stopniu do rynku pracy. Status tych ludzi przypomina nieco polskie czy unijne rozwiązania wobec Ukraińców albo tureckie wobec uchodźców syryjskich. Tych ostatnich było w szczytowym momencie blisko 4 mln.
Ponadto w Iranie miało przebywać ok. miliona Afgańczyków posiadających legalne dokumenty, czyli wizy różnego typu, a także ok. 2,2 mln nielegalnych migrantów. Łącznie było to ok. 6 mln Afgańczyków. W skład tej grupy wchodzili oczywiście „starzy” uchodźcy, znaczna grupa urodzonych już w Iranie dzieci, przedstawiciele kolejnych fal. Z upływem czasu część z nich dobrowolnie lub nie wracała do kraju, dojeżdżali nowi, część ruszała dalej na Zachód.
Dla Afgańczyków Iran i Pakistan to były kraje dosyć oczywiste w przypadku decyzji o ucieczce z kraju. To po prostu sąsiedzi. Ważny element stanowiła bliskość kulturowa i językowa: ojczysty język afgańskich Tadżyków i Hazarów – dari, to dialekt perskiego, służący za język komunikacji w całym Afganistanie. Łączył ich islam, zwłaszcza że Hazarowie – podobnie jak Persowie – są szyitami. Skądinąd szczególnie narażonymi na prześladowania ze strony sunnitów.
Podobny mechanizm ściągał afgańskich Pasztunów do Pakistanu. Mieszka ich tam dwa razy więcej niż w Afganistanie. Nie mniej ważną kwestią był dynamiczny ekonomiczny rozwój Iranu oraz Pakistanu – można tam było znaleźć pracę. Kolejne dekady pozwalały pogłębiać siatkę powiązań, znajomości i układów pozwalających dość prosto odnaleźć się nowym kraju.
Bardzo ważną kwestią był również pozytywny stosunek irańskiego państwa i społeczeństwa do uchodźców. Choć w latach 80. Iran dotykały wciąż paroksyzmy rewolucji, a przede wszystkim angażowała go ciężka wojna z Irakiem (1980–89), Afgańczyków ludność Iranu przyjmowała z serdecznością i współczuciem. Pomagały wspólna historia i kultura, poruszała oczywista tragedia tych ludzi.
Państwo irańskie było otwarte na uchodźców. Ile tkwiło w tym rewolucyjnego idealizmu – braterstwa muzułmańskiego, solidarności z ofiarami imperializmów, ile wyrachowanego budowania soft power w ramach eksportu rewolucji i troski o swoje niegdysiejsze kresy, ile zapotrzebowania na tanią siłę roboczą – można się zastanawiać. Faktem jest, że uchodźców przyjęto i zaopiekowano się nimi: zarejestrowano, zapewniono dostęp do szeregu podstawowych usług publicznych. Czas płynął, a Afgańczycy coraz mocniej wrastali w rzeczywistość irańską.

… Czyściec…
Uchodźstwo – a szerzej: migracje – nigdy nie są jednak sielanką. Zarówno dla „gości”, jak i „gospodarzy”. Czas wypala sentymenty i przynosi nowe wyzwania. Afgańczycy w Iranie i w Pakistanie może i byli braćmi, ale jednak gorszymi – „dzikszymi”, bo pochodzili z kresów, dzikszymi, bo przyjeżdżali z garbem ciężkich doświadczeń osobistych. Ich miejsce było na dole drabiny społecznej, a prace najgorsze i najsłabiej opłacane. Status niejednoznaczny. Zaledwie część z nich dostała pełen status uchodźcy. W tej kategorii przeważali szyiccy Hazarowie. Rejestracje miały charakter czasowy i trzeba było je odnawiać.
Dzieci uchodźców nie miały prawa do obywatelstwa – więcej: do 2019 r. dzieci z małżeństw mieszanych miały na nie marne szanse. Było to życie na marginesie społeczeństwa, często nielegalnie. Pojawiała się silna pokusa zdobywania łatwiejszych pieniędzy – przede wszystkim dzięki handlu narkotykami. Afganistan przez lata był światowym liderem w produkcji opiatów, a Iran chłonnym rynkiem i głównym szlakiem eksportu na Zachód. Stosunek samych Irańczyków również się zmieniał. Zwłaszcza z postępującą zapaścią gospodarki, która była skutkiem sankcji międzynarodowych nakładanych na Iran. Katalog oskarżeń wobec uchodźców/migrantów okazywał się zaskakująco uniwersalny.
Afgańczycy stawali się oczywistym problemem dla państwa irańskiego. Obok korzyści gospodarczych rosły koszta polityczne. Przede wszystkim bezpieczeństwo. Kontrola nad ludnością zawsze jest priorytetem – tutaj setki tysięcy „przelewały się po kraju” bez żadnego nadzoru. Liczba 2 mln nielegalnych migrantów w 2024 r. nie musiała być wyssana z palca. Problemem były narkotyki – realne zagrożenie społeczne, a także wyzwanie dla bezpieczeństwa, któremu wypowiedziano bezpardonową wojnę. Osławione – liczone w setkach i tysiącach – egzekucje przeprowadzane w Iranie, w około połowie przypadków dotyczyły przestępstw narkotykowych i często właśnie Afgańczyków.
Problemem była domniemana aktywność zbrojna Afgańczyków w Iranie – w kilku przypadkach oni albo osoby szkolone przez Państwo Islamskie w Afganistanie przeprowadziły zamachy terrorystyczne w Iranie. Separatyści z Beludżystanu, walczący krwawo z siłami irańskimi, korzystają ze schronienia w Afganistanie i Pakistanie.
Pomysły na „zagospodarowanie” Afgańczyków przez państwo irańskie były różne. Jednym z nich okazał się werbunek do irańskich oddziałów paramilitarnych. I tak na przykład stworzono brygadę, a potem dywizję Liwa Fatemijun, czyli ochotniczą milicję szyitów afgańskich, którzy przez lata walczyli w Syrii po stronie Baszszara-al-Asada. Przewinąć miało się przez nią ok. 50 tys. ludzi. W tym dzieci w wieku od 14 do 17 lat, z których ok. 2 tys. zginęło. Dla ochotników była to albo droga do nieba, albo droga do irańskiego obywatelstwa. Tego typu ochotnicy – częściej oskarża się jednak Irakijczyków niż Afgańczyków – mieli strzelać do protestujących Irańczyków w styczniu 2026 r. Wiosną tego roku, wraz z wybuchem wojny, Iran groził sojusznikom USA wypchnięciem milionów Afgańczyków do Europy…
Powodów do napięć i niepokojów powstało dużo, dlatego pokusa, aby realne problemy z Afgańczykami w Iranie połączyć z rozwiązywaniem innych kłopotów państwa irańskiego – była ogromna. I tak Afgańczycy łatwo stawali się winnymi pogłębiających się problemów gospodarczych i społecznych w kraju albo – jako obcy – odpowiedzialnymi za współpracę z wrogami Iranu. Ujawniło się to szczególnie mocno w czasie wojny 12-dniowej z Izraelem i USA w 2025 r., gdy Afgańczyków oskarżono o masowe najmowanie się do zadań zlecanych przez izraelskie służby.
… I piekło
W ramach „zarządzania” problemem Irańczycy, ale też Pakistańczycy, co najmniej od lat 90. kilkukrotnie organizowali masowe deportacje nielegalnych Afgańczyków. Za każdym razem były to transze przekraczające 100 tys. ludzi. Sytuacja stała się dramatyczna w 2024 r. Pakistańczycy zapowiedzieli początkowo deportację około 4 mln „swoich” Afgańczyków, a wkrótce w ich ślady poszli też Irańczycy. I tu zaczyna się liczbowe horrendum. Przy nieuchronnych uproszczeniach problemem pozostają źródła danych – nie zawsze jasne są granice między powrotami dobrowolnymi i przymusowymi (wynikającymi z utraty ważności dokumentów) a deportacjami.
Od 2024 r. do Afganistanu wyjechało z Iranu i Pakistanu ok. 5–6,1 mln ludzi. Z Iranu wydalono do 3,5 mln Afgańczyków, z czego ponad połowę w 2025 r. W tym ok. 600 tys. w ciągu 2–3 tygodni. To okres bezpośrednio po wojnie 12-dniowej. Cała ta operacja – skądinąd niewyobrażalna logistycznie – obfituje w trudne do weryfikacji, a za to mrożące krew w żyłach historie o polowaniach na Afgańczyków, nieludzkich warunkach przetrzymywania, pobiciach, niszczeniu dokumentów, wywożeniu tysięcy dzieci, w tym dziewcząt afgańskich, bez opieki do Afganistanu, ostrzałach i wypadkach w drodze, wreszcie dramacie, jakim był sam powrót do „ojczyzny”.
Afganistan jest państwem, w którym – według danych podawanych przez ONZ – około 75% społeczeństwa żyje poniżej progu ubóstwa. Sytuacja jest wciąż niestabilna. Dla repatriantów, zwłaszcza dla kobiet, które w Iranie mogły i musiały prowadzić aktywny tryb życia, w tym pracować, Afganistan Talibów jest innym i zdecydowanie gorszym światem.
Według danych UNHCR w Iranie, w czerwcu 2026 r., pozostało około 1,65 mln „przymusowo wysiedlonych” Afgańczyków, z czego ok. 760 tys. to posiadacze pełnego statusu uchodźcy. Tymczasem w związku między innymi z wojną sytuacja społeczno-gospodarcza w Iranie stale się pogarsza.
Znak czasu
Problem afgańskich uchodźców w Iranie – ich dramat – jest jednocześnie unikatowy, jak też bezlitośnie powtarzalny.
Według UNHCR zgodnie z danymi na koniec 2025 r. na świecie zanotowano blisko 120 mln „przymusowo wysiedlonych”. Sytuacja Afganistanu jest chronicznie zła, ale obecnie więcej zarejestrowanych uchodźców pochodzi z Wenezueli, Ukrainy, Syrii, a niewiele mniej z Sudanu. Świat nie jest stabilny. Ludzie szukają bezpieczniejszego i lepszego życia. Dziś jest to częstsze i łatwiejsze niż w przeszłości.
Reakcje Iranu oraz społeczeństwa irańskiego na migracje bywają niezwykle podobne do reakcji znanych z Europy lub USA. Paradoksalnie doświadczenia i dylematy, emocje i odruchy zarówno państwa, jak i społeczeństwa niewiele różnią się od europejskich czy amerykańskich. Podobne są odruchy solidarności, podobne kalkulacje gospodarcze i polityczne, podobne wreszcie nastroje antyimigranckie i obawy o bezpieczeństwo. Afgańczycy, ale nie tylko oni, są pozbawiani ochrony i deportowani, zarówno z Europy, jak i z USA; logika działań amerykańskiej ICE jest bardzo podobna do irańskiej. Różnica rysuje się w skali podejmowanych działań i rozwiązaniach szczegółowych.
Przypadek Iranu powinien również przypomnieć, że przymusowe migracje to nie jest jedynie problem Zachodu. Największa liczba uchodźców – według danych prezentowanych przez UNHCR – przybywa obecnie w Kolumbii, następnie w Niemczech, dalej w Turcji, Ugandzie i właśnie Iranie. W kraju, który niegdyś przyjął także uchodźców polskich.
Czy coś może zmienić się na lepsze? Pewnie nieszybko. Świat pędzi. Problemy są – i rosną – nie tylko na Środkowym Wschodzie. Dotychczasowe regulacje, mechanizmy, instrumenty prawa międzynarodowego, a także możliwości działania ONZ coraz słabiej nadążają za coraz liczniejszymi wyzwaniami. ***
Zdjęcie tytułowe: Polscy uchodźcy z ZSRR do Persji (dzisiejszego Iranu) w listopadzie 1942 (Imperial War Museums, www.iwm.org.uk)
Tekst pochodzi z 40. numeru “Krainy Bugu”. Magazyn w wersji papierowej do kupienia tutaj.