Siedlisko

Opowieści z wiórkowej chaty – Aleksandra i Gabriel Tobot

To prawdziwy cud, że zastałam państwo oboje — witam się z właścicielami Wiórkowej Chaty – Aleksandrą i Gabrielem Tobotami – którzy tego dnia łapią oddech po weekendowym szturmie gości. — To było pracowite lato, ale jakie wspaniałe! — śmieje się pani Ola, od czwartej rano na nogach, bo trzeba dziś dokończyć konfitury na zimę. Grzech, żeby się owoce zmarnowały. Jej spiżarnia dosłownie pęka w szwach – lato tego roku wyjątkowo obrodziło. Na kuchennych parapetach, w omszałym sierpniowym słońcu, dojrzewają nalewki z malin, wiśni i pigwy… Pod sufitem suszą się bukiety nadbużańskich ziół. W drewnianych kredensach dostrzegam bursztynowe słoje marynowanych borowików i rydzy.

Wszyscy dybią na rydza; ten wzrostem skromniejszy

I mniej sławny w piosenkach,
za to najsmaczniejszy,

Czy świeży, czy solony, czy jesiennej pory, Czy zimą…

– gospodarz cytuje z pamięci fragment słynnej sceny grzybobrania z Pana Tadeusza, bo jeśli na grzyby, to tylko nad Bug. — Moja kochana małżonka jest prawdziwa mistrzynią — zachwala kulinarne talenty gospodyni. — Zapraszam w gościnę, to się przekonacie! — uśmiecha się rozpogodzony i podsuwa bezgłośnie krzesła, by zatrzymać nas na dłużej. A ona jeszcze nie zdjęła fartucha, bo w piecu dochodzi szarlotka z migdałami – to prawdziwy hit, o który zawsze upominają się goście. Na stole, obok ciepłego ciasta, pojawia się też karafka z truskawkowym trunkiem. Jego aksamitny smak zapamiętam na długo. To smak słonecznego lata nad Bugiem…

— Dobrze jest wrócić do domu — mówi pan Gabriel, dr nauk rolniczych, na co dzień prowadzący wraz z ojcem firmę zajmującą się przenoszeniem domów z bala. Na brak pracy nie narzeka, ale często musi wyjeżdżać z Mielnika w odległe zakątki Polski, by zrealizować zamówienie klienta. Ostatni sierpniowy weekend udało mu się spędzić z rodziną. — To prawdziwe święto — podkreśla z serdeczną uszczypliwością małżonka, zachęcając do degustacji swoich wypieków. Nic dziwnego, że letnicy garną się do tego domu jak pszczoły do miodu – myślę sobie, kosztując kolejny kęs jabłkowo-migdałowego cymesu…

Cały materiał przeczytasz w wydaniu Krainy Bugu, gdzie powyższy tekst wzbogacony jest o fotorelację.

Tekst: Monika Mikołajczuk, zdjęcia: Sylwia Garucka-Tarkowska

Przejrzyj zawartość Więcej
Chcę kupić ten numer Zamów