Niebawem pewnie skończą się ograniczenia w podróżowaniu. I znowu pojawią się wątpliwości, mieszane uczucia – przekleństwo współczesnego człowieka. Z jednej strony radość, bo to przecież powrót do normalności, ujarzmiona tęsknota, uwolniona potrzeba, z drugiej – strach, że znowu niebo będzie rozjeżdżone, nie rozgwieżdżone. „Planeta odetchnęła” – to był news, który podziałał na nas terapeutycznie podczas pierwszego lockdownu. Może jednak uda się to podtrzymać?
Podlasie ze swoją małą turystyką nie musiało się raczej zamykać.Nie zmienia to faktu, że w odniesieniu do niego, zresztą od dawna, też miotają mną wątpliwości: z jednej strony mam wielką wewnętrzną potrzebę rozgłaszać wszem i wobec, jakie czarowne jest Podlasie, a z drugiej – boję się, że zrobi się naprawdę modne, i turyści zadepczą te dziewicze tereny jak Tatry, włoskie miasteczka, a ostatnio Zanzibar.
Wiem, nie można być wielkomiejskim egoistą. Renata Sabela, właścicielka jedynego w swoim rodzaju biura podróży „Soul Travel”, założycielka inicjatywy „Fair Travel”, twierdzi, że nawet Majom w Meksyku zależy na turystach. I ja wiele zrozumiałam lata temu, gdy zostałam wiejską neofitką. Próbowałam walczyć z asfaltem na rzecz starych pięknych kocich łbów, a potem śp. Cudowna Pani Renia Charko mnie zawstydziła mówiąc, że wykręca sobie kostki „na tych kamieniach”.
Niezależnie od tego, ile lokalnie zaradzimy, globalnie – świat nam się zmienia. Ale czy zawsze na gorsze? À propos gwiazd. Podczas drugiego lockdownu moja rodzina także uległa nowemu społecznemu trendowi i częściej niż tak naprawdę byśmy chcieli zaliczaliśmy filmowe nowości w internetowych serwisach wideo na życzenie. W Niech gadają Stevena Soderbergha z Meryl Streep toczy się taka oto rozmowa pomiędzy dawnymi przyjaciółkami płynącymi luksusowym transatlantykiem: „Jeszcze nigdy nie siedziałam przy jednym stole z dwójką tak egocentrycznych osób […] Wiecie, co się wydarzyło wczoraj, kiedy nie mieliśmy kontaktu ze światem?”. „Ja pracowałam” – mówi ta, która jest znaną pisarką. „Ty ciągle pracujesz” – odparowuje ta najbardziej refleksyjna i dalej ciągnie: „Elon Musk (dyrektor generalny w Tesla etc. i najbogatszy człowiek świata, świadomy ekologicznie – red.) posłał na orbitę mnóstwo satelitów telekomunikacyjnych, które wyglądają zupełnie jak gwiazdy. Identycznie. Od teraz ludzie obserwujący nocne niebo nie będą wiedzieli, czy patrzą na gwiazdę czy na maszynę. My zebrani przy tym małym stoliku należymy do ostatnich, którzy widzieli z powierzchni oceanu prawdziwe, szczere, nieprzekłamane nocne niebo. Widzieliśmy gwiazdy. Tylko gwiazdy”. Towarzystwem wstrząsnęło. Mną też. Z filmu się tego dowiedziałam. A czego się nie dowiedziałam?! Jesteśmy globalną wioską, ale nie jesteśmy w stanie ogarnąć wszystkich newsów, nawet tych wagi globalnej. Często patrzę w gwiazdy, bo na podlaskim kawałku nieba naprawdę dużo widać. Nawet „łapałam” je ostatniego lata, w sierpniu, podczas deszczu meteorytów. I nie miałam pojęcia, że są już pomieszane z satelitami.
Gdy właśnie patrzę na naszego sąsiada dzięcioła średniego na samym czubku młodego świerku, pocieszam się, że nic się nie dzieje, że tu było, jest i będzie pięknie, czysto i bezpiecznie. O ile z lockdownów będziemy wychodzić mądrzejsi, nie tylko biedniejsi. Według „Fair Travel” najważniejsze w pytaniu o podróż jest nie „gdzie”, tylko „dlaczego” chcę tam jechać i zawracać komuś głowę. Renata Sabela opowiada, że kiedyś ktoś jej się żalił: „Spotkałem szamana, ale nie był rozmowny”. „A o co go zapytałeś?”. „No, czy zrobi sobie ze mną zdjęcie”. Co tu poradzić? „Szanuj lokalną kulturę. Zmień wakacje na autentyczne relacje“. „Twoja podróż to nie McPrzygoda”.
Tekst: Anna Maruszeczko
Artykuł pochodzi z 28. numeru Krainy Bugu
Wszystkie wydania w wersji papierowej dostępne są w naszym sklepie: www.krainabugu.pl/sklep