Mazowsze nie zawsze zachwyca od pierwszego spojrzenia. Brakuje tu wysokich gór i spektakularnych krajobrazów, ale właśnie w tej zwyczajności kryje się piękno tej krainy. Są tu miejsca niemal nieznane i dzikie – takie, w których ma się wrażenie, że świat się zatrzymał, a przyroda żyje własnym rytmem.

TEKST/FOTO Maciej Omelaniuk

Jeszcze mniej znane są niewielkie rezerwaty przyrody, takie jak Klimonty. To miejsca ukryte, często pomijane na mapach turystycznych, a jednocześnie niezwykle cenne. Wspomniany rezerwat znajduje się w granicach Wysoczyzny Siedleckiej, w dolinie górnego Liwca. Jego bezpośrednie otoczenie stanowią tereny otwarte, użytkowane rolniczo. Większość powierzchni objętej ochroną to lasy, z dominacją łęgów olszowo-jesionowych i wiązowych oraz z niewielkim udziałem grądów. Wśród gatunków roślin występuje tu m.in. chroniony jarząb szwedzki, kruszczyk szerokolistny, listera jajowata, wawrzynek wilczełyko, jaskier wielki. Tylko część powierzchni rezerwatu zajmują ekosystemy nieleśne, skupione w północnej części. Stanowią je zarośnięte szuwarami stawy, zarośla wierzb i ziołorośla. Z tego część to lustro otwartej wody z roślinnością podwodną i pływającą.

Rezerwat Klimonty wraz z otoczeniem stanowi siedlisko płazów. Gody odbywają tu żaby, m.in. brunatna, trawna i moczarowa. Do rozrodu przystępuje kumak nizinny oraz rzekotka drzewna. Jest to miejsce lęgowe ponad 50 gatunków ptaków, wśród których najliczniej reprezentowane są zięby, pierwiosnki, szpaki, rudziki, kapturki. Spośród gniazdujących w rezerwacie gatunków rzadkich i zagrożonych na uwagę zasługują: bielik, błotniak stawowy, żuraw, kszyk, gąsiorek czy też dzięcioły: czarny, średni oraz zielony. Spośród dużych ssaków gatunkiem często spotykanym w rezerwacie, dla którego jest on stałą ostoją, jest łoś.

Mazowsze uczy uważności. Nie narzuca się swoją urodą, ale nagradza tych, którzy potrafią zwolnić. W tych cichych zakątkach czas płynie inaczej – wolniej, spokojniej. Przyroda nie potrzebuje tu spektakularnych form, by zachwycać. Kwitnie w ciszy, w szumie traw i w odbiciach światła na wodzie. To właśnie w takich miejscach można zrozumieć, że prawdziwe piękno nie zawsze jest oczywiste. Czasem kryje się tam, gdzie rzadko zaglądają ludzie – na uboczu, w ciszy, w świecie, który na chwilę się zatrzymał. Dlatego należy chronić te perły i zachować dla kolejnych pokoleń. ***

Artykuł pochodzi z 39. numeru “Krainy Bugu”. Magazyn do kupienia tutaj.