Kiedy spędzam dzień na granicznym odcinku Bugu, zawsze mam przed oczami historyczną mapę Polski sprzed II wojny światowej. Rzeka znajdowała się wówczas w sercu Polski i dystans do każdej granicy był mniej więcej taki sam. Krajobraz po jednej i po drugiej stronie Bugu też był podobny: różnokolorowa szachownica pól, przeplatana plamami lasu, gdzieniegdzie połyskujące ostrym światłem wody starorzecza, ciemne punkciki samotnych grusz na miedzy. Nad rzeką żyli zgodnie wyznawcy różnych religii, co miało swoje odzwierciedlenie w przebogatej kulturze tych ziem. Dziś pozostały tylko wspomnienia i ślady ludzkiego geniuszu w ocalonych zabytkach.
Po drugiej stronie granicy z Białorusią nie ma już mozaiki pól, są za to niekończące się pola monokultur, nadzorowanych przez kołchozy rodem z komunizmu. Widać to bardzo wyraźnie z lotu ptaka. Różnica w krajobrazie po wschodniej i zachodniej części krainy Bugu jest ogromna. Lecąc nad „polskim” Bugiem, dostrzegam całe bogactwo przyrody, naturalnie wkomponowanej w przestrzeń. I nie nudzę się nawet przez minutę. Bug pląsa w zielonej dolinie, tworząc malownicze rozlewiska. Krajobraz składa się jak puzzle – każda jego część ma swoje przeznaczenie i sens. Fotografując rzekę z perspektywy kosmosu nietrudno o wzruszenie… I radość, że mogę być świadkiem tego widowiska.

Październik nad Trojanem

Pomiędzy Bugiem a Osłowem
Zdjęcia i tekst: Robert Lesiuk
zdjęcie tytułowe: Starorzecze nieopodal wsi Zabuże
Artykuł pochodzi z 27. numeru Krainy Bugu
Wszystkie wydania w wersji papierowej dostępne są w naszym sklepie: www.krainabugu.pl/sklep