Reportaże

Ogniem i szeptem

Wybitny fotograf, zwycięzca Grand Prix konkursu National Geographic oraz laureat nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego, Kuba Kamiński, wyrusza na wschód Polski w poszukiwaniu słynnych szeptuch. Podróż do matecznika podlaskich uzdrowicielek zajęła mu przeszło cztery lata. Czy wrócił z niej odmieniony?

– To kontrowersyjny temat – od razu zaznacza Kuba Kamiński. – Jedni twierdzą, że dar uzdrawiania szeptuch z Podlasia pochodzi od samego Boga, inni, że wręcz przeciwnie. W każdym razie kościół prawosławny oficjalnie się od nich odcina, podobnie jak katolicki, potępiając ich praktyki, ale ludzie wiedzą swoje i przyjeżdżają do nich po pomoc nawet z najodleglejszych zakątków Polski. Tak czy inaczej szeptuchy są integralną częścią tej krainy, przepełnionej mistyką i symbolami, czego sam doświadczyłem – zdradza autor fotoreportażu. Odwiedza je nie po raz pierwszy i chyba jest z nimi oswojony, bo pozwalają mu podjeść bardzo blisko i fotografować ich tajemnicze rytuały. Roztopiony wosk rzucany na ukrop, by wyczytać z jego kształtu dręczące człowieka choroby, palenie lnu na głowie, żucie maku z cukrem, świecowanie uszu to tylko niektóre z nich. A wszystko to zaszeptane modlitwami, które żarliwie odmówione mają odpędzić złe moce… Anna z Rutki też się godzi na wizytę fotografa, choć po ostatnim incydencie z miejscowym batiuszką, który zginął w wypadku samochodowym w wyniku przeszkody na drodze, „przypisywanej” właśnie jej, stała się ostrożniejsza. To był nieszczęśliwy zbieg okoliczności, a nie żadne czary, ale w tych stronach to zbyt proste wytłumaczenie…

Przejrzyj zawartość Więcej
Chcę kupić ten numer Zamów

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *