Reportaże

Obrzędy przywoływania wiosny

Któż z Was, drodzy Czytelnicy „Krainy Bugu”, nie czeka na wiosnę? Na jej ożywczy podmuch, który zazieleni świat i ptasim trelem obwieści koniec zimy? Nasi przodkowie głęboko wierzyli w sprawczą moc zaklęć i rytuałów, „przyspieszających” nadejście wiosny – symbolu płodności, urodzaju i dostatku. Bo w dawnych czasach zima oznaczała głód i śmierć zarówno dla ludzi, jak i dla zwierząt. Trzeba więc było przegonić ją na dobre.

Służyły temu magiczne praktyki, wywodzące się z prasłowiańszczyzny, odprawiane zgodnie z cyklem słonecznym i zmieniającymi się porami roku. Jak pisze znawczyni tematu, etnograf Barbara Ogrodowska, w polskiej tradycji ludowej początek wiosny wyznaczał zwyczajowo dzień 25 marca, wtedy to przypadało święto kościelne Zwiastowania Najświętszej Marii Panny. „W Polsce nazywano je świętem Matki Boskiej Roztwornej, która, jak wierzono-otwiera ziemię na przyjęcie zasiewów, Zagrzewnej – bo ogrzewać miała ziemię, aby zakiełkowało rzucone w nią ziarno, Strumiennej – bo za jej przyczyną w strumieniach puszczały lody i pojawiała się życiodajna woda. Matkę Bożą, której zwiastowano macierzyństwo, uczyniono więc patronką budzącej się do życia ziemi i wchodzących zbóż”.

Po dzień dzisiejszy panuje przekonanie, że 25 marca przylatują zwiastujące wiosnę bociany, których wypatrywano ze szczególną tęsknotą. Wierzono bowiem, że „pod bocianim gniazdem mieszka szczęście”. Z tej okazji podlaskie gospodynie piekły tzw. busłowe (bocianie) łapy – postne ciasto drożdżowe w formie bocianich łap. „Busioł, busioł, tut busłowa łapka, tut twoja chatka” wołały na bociany dzieci, co miało skłonić ptaka do założenia gniazda. Na nadbużańskim Podlasiu mamy wyjątkowo dużo bocianich gniazd – jeszcze chwilka, a ptaki powrócą do nich z zimowych wędrówek ku radości swoich gospodarzy.

Przejrzyj zawartość Więcej
Chcę kupić ten numer Zamów

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *