Mańkut, czyli człowiek prawy
Wyjeżdżałem, jak zwykle, w pośpiechu. Znalazłem kluczyki od samochodu, jeszcze tylko portfel i już mnie nie ma. Wtedy za plecami usłyszałem:
– Gdzie wychodzisz, tatusiu?
W drzwiach sypialni stała zaspana Karolka, moja siedmioletnia córka. Zawróciłem, przytuliłem.
– Jadę do pracy, córeczko. Do Łosic.
– A przywieziesz mi jakiegoś łosia?
– Jakiegoś przywiozę. A teraz idź spać. Bo się przez ciebie spóźnię – pocałowałem ją w czoło i wypadłem z mieszkania. Grzałem zdrowo prosto pod słońce. Za Mińskiem Mazowieckim droga prawie opustoszała. Przed Siedlcami zabrakło mi benzyny. Zajechałem na małą stację. Upewniłem się, czy przyjmują karty kredytowe. Nie przyjmowali. Akurat zepsuł się terminal. Zaraz, zaraz. Karty? A gdzie ja mam kartę? Gdzie portfel? czytaj więcej »
